Nowości filmowe, zapowiedzi i box office. Repertuary kin w całej Polsce, a także baza filmów.

Ogłoszono nominacje do Złotych Globów

Ogłoszono nominacje do Złotych Globów

W Los Angeles przyznano nominacje do filmowych nagród – Złotych Globów. Same nagrody zostaną wręczone w styczniu. W kategorii najlepsza muzyka nominowany został polski kompozytor Jan Kaczmarek, za ścieżkę dźwiękową do filmu „Marzyciel”.

Najwięcej, bo 7 nominacji zdobył amerykański film przygodowy „Sideways”, łączący elementy dramatu, komedii i filmu drogi. Jego youjizz bohaterami są dwaj 30-latkowie. Przed ślubem jednego z nich wyruszają w podróż po Kalifornii, zastanawiając się nad wyborem życiowych dróg.

6 nominacji przyznano dramatowi biograficznemu „Lotnik” Martina Scorsese. Szanse na zdobycie Złotych Globów dla aktorów otrzymali Leonardo DiCaprio, Johnny Depp, Scarlett Johansson i Nicole Kidman.

Nominacje w kategorii najlepszy film dramatyczny otrzymały filmy: „The Aviator”, „Million dollar baby” Clinta Eastwooda, „Marzyciel” Marca Forstera, „Closer”, „Hotel Rwanda” i „Kinsey”.

W kategorii komedia lub musical do Złotych Globów nominowano „Sideways”, „Zakochany bez pamięci”, „Ray”, „Upiór w operze” oraz film youporn rysunkowy „Iniemamocni”.

Nominację za reżyserię otrzymał między innymi Clint Eastwood za film „Million Dollar Baby”.

Złote Globy to nagrody przyznawane przez Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej, które skupia 90 dziennikarzy filmowych spoza Stanów Zjednoczonych. Laureaci Złotych Globów uważani są za głównych kandydatów do Oscarów.

Najdroższy Josip Broz Tito?

Najdroższy Josip Broz Tito?

W sieci pojawiła się informacja, że Sylvester Stallone planuje realizację biograficznej superprodukcji o jugosłowiańskim przywódcy Josipie Broz Tito.

W sieci pojawiła się informacja, że Sylvester Stallone planuje realizację biograficznej superprodukcji o jugosłowiańskim redtube przywódcy Josipie Broz Tito. Budżet filmu będzie rekordowy i ma wynosić ponad 260 mln dolarów. Jeśli dojdzie do realizacji obrazu będzie to najdroższa produkcja w historii kina, dla porównania uważana obecnie za najkosztowniejszą „Wojna Światów” Stevena Spielberga ma kosztować około 200 mln dolarów.

„Josip Broz Tito urodził się w 1892 roku w chorwackim Kumrovcu (ówcześnie Austro-Węgry) jako siódme dziecko Franja i Marii Broz. Jego ojciec był z pochodzenia Chorwatem, a matka Słowenką. Od 1920 roku był członkiem Komunistycznej Partii Jugosławii. Był aktywnym działaczem ruchu oporu wobec napaści hitlerowskiej na Jugosławię w 1941 roku. Po zakończeniu II wojny światowej władzę w państwie przejęła partia komunistyczna, a Tito zaczął pełnić najważniejsze porn funkcje państwowe. W 1945 roku został premierem, a w 1953 – marszałkiem i prezydentem. W 1963 roku przyznano mu dożywotnie przewodnictwo w kraju. Cieszył się dużym autorytetem wśród obywateli i poparciem społeczeństwa międzynarodowego. W 1948 roku sprzeciwił się Stalinowi i zerwał z ZSRR, występując tym samym z bloku wschodniego i uniezależniając kraj od stałego nadzoru Moskwy. Na drugi plan zepchnięte zostały za jego rządów wewnątrzpaństwowe antagonizmy etniczne, co miało tragiczne skutki dla przyszłości kraju. Zmarł 4 maja 1980 roku w Lublanie.” (cyt. za: Wikipedia).

Od dziś w kinach „Spider-Man 2” Sama Raimiego

Od dziś w kinach „Spider-Man 2” Sama Raimiego

To film o facecie, który ma problemy z samym sobą. Ale i o cenie, jaką płaci się za talent

A Peter Parker (Tobey Maguire), alias Spider-Man, problemów ma mnóstwo: rozstał się z ukochaną Mary Jane Watson (Kirsten Dunst), bo nie chciał jej narażać na niebezpieczne życie u boku Człowieka Pająka. Mało tego – jego najlepszy przyjaciel Harry Osborne (James Franco) obwinia go o śmierć swego ojca, a najbliższa krewna, ciotka May (Rosemary Harris), przeczuwa, że jej mąż zginął nie bez udziału Petera.

Poza tym Spider-Manowi, który co chwila musi ruszać na ratunek innym (sygnałem jest dlań zawsze policyjna syrena), brakuje czasu dla siebie: zaniedbuje studia, traci pracę, żyje w żałosnej norze, gdzie i tak zalega z czynszem.

Co więcej, gdy Parker fruwa wśród wysokościowców jako Człowiek Pająk, kiepsko idzie mu nawet bryzganie pajęczą nicią.

W końcu ma tego wszystkiego dosyć.

Uciążliwy dar

„Spider-Man 2” to dydaktyczny film o cenie, jaką płaci się za talent. Wciąż powraca w nim memento: nie zmarnuj tego, co posiadasz. Pamiętaj, że dar, jaki otrzymałeś od losu, niesie ze sobą pewne obowiązki. By im sprostać, trzeba zrezygnować z własnych marzeń.

Czy to ostrzeżenie dotyczy tylko herosów? Nie. Tyczy każdego, bo wszyscy mamy w sobie zadatki na bohatera, choćby w mikroskali. Nie przypadkiem Parkera i Mary Jane grają aktorzy banalnie nieurodziwi, po prostu zwyczajni.

„Talent to ledwie 10 proc. sukcesu, liczy się praca” – powiada dr Otto Octavius (Alfred Molina), szwarccharakter szukający nowego źródła energii. Jego pojedynek ze Spider-Manem to marginalna, choć niewątpliwie najefektowniejsza część filmu (zwłaszcza sekwencja potyczki w metrze). Ważniejsze jest to, że obaj stają przed tymi samymi dylematami. Z tą różnicą, że problemem Octaviusa jest przerost ambicji.

Problem w głowie

„Wszystko jest tutaj” – mówi, pukając się w czoło, lekarz, który bada Parkera.

Otóż właśnie, bohaterowi filmu Raimiego szwankuje psychika! Zmaga się ze swą „dwoistością”: otwiera szafę, a tam obok siebie wiszą garnitur i strój Spider-Mana. Co założy tym razem? Tylko czy te „dwie wersje” tego samego człowieka naprawdę muszą kłócić się ze sobą? I dlaczego właściwie amerykańscy herosi rodem z komiksu (Spider-Man, Batman) skrywają twarze za maską? A gdyby tak ją zdjąć?

„To jeszcze dziecko. Jest młodszy od mojego syna” – dziwi się pasażer metra, widząc niedojrzałą buźkę Człowieka Pająka. Czy to odkrycie osłabia jego podziw dla bohatera? Wprost przeciwnie, sprawia, że jest mu on jeszcze bliższy. Bo bohatera – o czym uparcie przekonuje nas Raimi – potrzebują wszyscy. Jako wzoru do naśladowania.

Łopatą i dowcipem

Problem dwoistości dochodzi w „Spider-Manie 2” do głosu także w inny sposób – pobrzmiewają w nim dwa „konkurencyjne” tony. Pierwszy to sieriozna łopatologia – zmora całego hollywoodzkiego kina popularnego. Podczas wykładu ciotki Parkera na temat powinności życiowych każdego z nas i amerykańskiej tęsknoty za herosami byłem bliski zatkania sobie uszu.

Na szczęście uratował mnie ton drugi – humor. Scena z Parkerem piorącym w pralni kostium Spider-Mana albo ta w windzie, gdzie rozmawia się o tym, czy to wygodny kostium, czy może uciskający w kroku.

Moją ulubioną postacią jest tu zresztą naczelny brukowca (J.K. Simmons), dla którego Parker robi zdjęcia Spider-Mana (a więc niejako fotografuje swoje drugie ja!) – zwariowany, bezczelny i śmiertelnie zajęty. Dla niego warto stracić w kinie dwie godziny. Dla momentów patetycznych i romansowych już nie.

Sądząc po zakończeniu drugiej części, czeka nas nieuchronnie „Spider-Man 3”. Nie jestem pewien, czy będę chciał go oglądać.

„Spider-Man 2”, reż. Sam Raimi, USA 2004